Powrót do strony głównej

Być jak Henry Ford

Dodano: 10/8/15 4:03 PM


Na początek anegdota o skąpstwie Henry’ego Forda, który nakazywał podwykonawcom dostarczać do swojej fabryki części zapakowane w skrzynki o ściśle określonych wymiarach. I to nie dlatego, że takie a nie inne deseczki pasowały mu do kominka, ale dlatego, że z tych deseczek robiono siedzenia forda model T.
Henry Ford na początku XX wieku zrewolucjonizował produkcję samochodów, dzięki czemu stały się ogólnie dostępne. Jednak jego oszczędne i twórcze podejście do opakowań ciągle czeka na upowszechnienie. I chyba bardziej zależy od pomysłowości producentów niż konsumentów, którzy sami z siebie wykazują się wystarczającą inicjatywą.

 

W książce „Błądzić jest rzeczą” będącej zbiorem artykułów na temat designu, przywołano pojęcie kultury obocznej. Autorem tego terminu jest Michał Podgórski, który nazwał w ten sposób zjawisko powtórnego wykorzystania przedmiotów, w tym opakowań. Zdarzają się opakowania, które są użyteczne same w sobie – słynne w czasach socjalizmu szklanki musztardówki. Czy w ich przypadku mieliśmy do czynienia ze świadomym traktowaniem opakowania jako dodatku promocyjnego, czy po prostu społeczną inicjatywą projektanta opakowań, trudno rozstrzygnąć.

 

Kultura oboczna przejawia się w sposób zaskakujący, a nawet paradoksalny, bo prowadzi do tego, że produkty przybierają formę opakowań. Na przykład IKEA oferuje flakon na kwiaty przypominający kształtem ordynarną flaszkę od mleka. Dochodzi więc nie tylko do promocyjnego zjawiska „utowarowienia opakowania”, ale również, nazywając rzecz analogicznie, do „uopakowienia towaru”.

 

Mimo to opakowania wciąż czekają na kogoś, kto z należytym rozmachem rozwinie ideę Henry’ego Forda, która wpisuje się przecież doskonale w dzisiejsze dążenie do ochrony środowiska i odpowiada potrzebie konsumenckiej przejawiającej się w żywotności kultury obocznej.